Hapsburg Eclipse – jak utrzymać monarchię w czasach Wielkiej Wojny

hapsburg_eclipse

– A to zabili nam Ferdynanda – rzekła posługaczka do pana Szwejka (…)
– Którego Ferdynanda, pani Müllerowo – zapytał Szwejk nie przestając masować kolan. – Ja znam dwóch Ferdynandów: jeden jest posługaczem u drogisty Pruszy i przez pomyłkę wypił tam razu pewnego jakieś smarowanie na porost włosów, a potem znam jeszcze Ferdynanda Kokoszkę, tego, co zbiera psie gówienka. Obu nie ma co żałować.
– Ależ, proszę pana, pana arcyksięcia Ferdynanda, tego z Konopisztu, tego tłustego, pobożnego.
(…) do gospody wszedł Szwejk, który kazał sobie podać ciemne piwo, dodając znacząco:
– Bo w Wiedniu też dziś mają żałobę.

„Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” – Jaroslav Hašek

 

Wydawnictwo Victory Point Games choć – jeśli wierzyć ich hasłu firmowemu (The Little Company That Could) – niewielkie, może się pochwalić bogatym portfolio wydanych tytułów. Wśród nich znajdziemy gry z bardzo szerokiego zakresu tematycznego, uwzględniające pozycje dla dzieci, dla rodzin czy gry sportowe. Jednak to gry wojenne są tym obszarem, z którego VPG jest szczególnie znane szerszemu gronu odbiorców. Do tej kategorii należy ich autorska seria States of SiegeTM przeznaczona dla samotnych graczy, którzy jako liderzy zawsze zostają rzuceni wprost w sam środek rozpaczliwej i kryzysowej sytuacji, z której muszą wybrnąć.

IMG_1838

Hapsburg Eclipse autorstwa Darina A. Leviloffa to najnowszy wypust wydawnictwa z roku 2014, w którym gracz wciela się w rolę władcy Austro-Węgier w okresie od 1914 do 1918 roku, a więc w czasie trwania pierwszej wojny światowej. Zadaniem cesarza i króla, w równym stopniu co obrona granic, jest poradzenie sobie ze sporami wewnętrznymi rozrywającymi wielonarodową monarchię. Początkowa sytuacja wydaje się być pod kontrolą. Oto naród udziela poparcia dla swojego władcy i choć może niekoniecznie go kocha, to jednak nie wyraża swojego niezadowolenia z monarchii w sposób nazbyt ostentacyjny. Również mniejszości narodowe, zawężone tu na potrzeby rozgrywki do Czechów, Chorwatów i Węgrów pozostają lojalne i tymczasem nie przejawiają skłonności narodowowyzwoleńczych. Wojska rosyjskie napierające na dwóch frontach – polskim i karpackim – choć blisko granic kraju, to jednak wciąż daleko od Wiednia, co daje cesarzowi trochę czasu aby przygotować się na trudniejsze chwile zbierając potrzebne ku temu zasoby. Z czasem jednak jest coraz ciężej. W każdej rundzie mamy do rozpatrzenia wydarzenie, które co prawda bywa pomocne, ale najczęściej jednak powoduje żałobę pchając Austro-Węgry ku kolejnym bitwom lub ogłaszając otwarcie kolejnych frontów. Każdy nowy front, a o ile dotrwamy do dalszych etapów gry może być ich pięć, będzie się systematycznie zbliżał do stolicy zajmując strategiczne miejscowości. Każda przegrana bitwa, każdy utracony skrawek ziemi wpływa negatywnie na postrzeganie dworu przez poddanych. Jeżeli wola narodu spadnie poniżej punktu krytycznego nastąpi wewnętrzny rozpad Austro-Węgier, a co za tym idzie graczowi pozostanie już tylko abdykacja i opuszczenie granic. Początkowo lojalne mniejszości, widząc szansę na utworzenie własnych państw narodowych również będą skłaniać się ku rebelii. Każda rewolucja, o ile nie zostanie szybko stłumiona, będzie z kolei wpływać na wyniki bitew na poszczególnych frontach. Tym sposobem wpadniemy w spiralę nieustającego upadku, która nieprzerwana doprowadzi do klęski ostatecznej.

IMG_1831

Mechanika gry nie jest skomplikowana. Runda gracza zawsze rozpoczyna się od wyciągnięcia podzielonej na sekcje karty, które to sekcje trzeba po kolei rozpatrzyć. I tak, na początku sprawdzamy, czy wystąpi jakieś ważne wydarzenie. Może to być rozstrzygnięcie bitwy (bitwy rozgrywane są za pomocą rzutu kością, w trakcie którego po modyfikacjach trzeba osiągnąć wynik wyższy niż wynosi siła przeciwnika), otwarcie nowego frontu, otrzymanie niemieckiej pomocy czy znaczników pozwalających modyfikować rzuty lub powstrzymywać postęp frontów itp. W dalszej fazie poszczególne fronty przesuwają się w kierunku Wiednia. Następuje też sprawdzenie lojalności wskazanych przez kartę narodowości. Najciężej przekonać do cesarza Czechów, którzy sprawiają wrażenie jakby tylko czekali gdy ten odwróci się do nich plecami, by… W kolejnej fazie to w końcu cesarz może pokazać swoje umiejętności zarządzania krajem, choć jest tutaj zawsze ograniczony do wskazanej przez kartę liczby akcji, chyba że zawczasu zgromadził odpowiednie zasoby pozwalające na dodatkowe działania.

DOSTĘPNE AKCJE:

  1. ofensywa na froncie
  2. zbieranie zasobów (modyfikujących wynik rzutów do niektórych bitew i pozwalających na dodatkowe akcje)
  3. odbudowa/naprawa twierdzy w Przemyślu
  4. próba poprawy lojalności wśród mniejszości narodowych

W grze można wygrać tylko jeśli monarchia przetrwa rozegranie wszystkich 50-ciu kart, za to sposoby na przegraną są aż trzy. Porażka następuje natychmiast jeżeli nastąpi którekolwiek z wydarzeń: jakakolwiek z wrogich armii wkroczy do Wiednia, wszystkie trzy mniejszości wywołają rewolucję lub wola narodu do pozostania w monarchii spadnie poniżej punktu krytycznego. Nawet jeżeli Austro-Węgrom uda się przetrwać, to o wymiarach zwycięstwa decyduje ostateczne podliczenie uzyskanych punktów, które jednoznacznie i druzgocąco może uznać naszą wiktorię za zwycięstwo ledwie pyrrusowe, co na pewno nie przyniesie chwały cesarzowi.

IMG_1842

Wykonanie gry stoi na bardzo wysokim poziomie. Dostajemy szereg naprawdę grubych, laserowo wyciętych żetonów. W trakcie procesu wycinania na brzegach żetonów pojawia się osad spalenizny, na szczęście VPG zadbało o to, by do każdego pudełka dołączona była szmatka (Wipes-a-Lot) do ich wytarcia. W grze mamy 50 kart zadowalającej sztywności – ja z reguły i tak zaopatruję w koszulki wszystko, co się w nie mieści. Świetną planszę w postaci puzzli, również z bardzo grubej tektury. Pudełko do gry może nie jest czymś, do czego przyzwyczajony jest przeciętny eurogracz obcujący na codzień z wymuskanymi idealnymi pudełkami. VPG pakuje swoje gry w pudełko ze sztywnej tektury falistej dodając do niego nasuwaną okładkę. Co ciekawe wydawnictwo oferuje swoje gry najczęściej w dwóch wersjach – Bag i Box. W tym pierwszym wariancie grę dostajemy zapakowaną w worek strunowy. W przypadku Hapsburg Eclipse nie ma wtedy również planszy-puzzli, w zamian jest drukowana składana plansza na grubym papierze. W wydaniu Boxed otrzymujemy wspomniane pudełko oraz dodatkowo również planszę na papierze – na bogato.

IMG_1868

Hapsburg Eclipse jest tytułem bardzo emocjonującym i jednocześnie drażniącym, przynajmniej mnie. Każdemu rzutowi towarzyszy odrobina nadziei na lepszą przyszłość, która chwilę później przeradza się w rozgoryczenie kolejną porażką. Sytuacja na mapie potrafi zmieniać się diametralnie z rundy na rundę. Jeżeli kiedykolwiek miałem wrażenie, że pod względem militarnym sytuacja monarchii jest dobra i trzymam wszystkie fronty w bezpiecznej odległości, to zaraz okazywało się, że musiałem skupić swoją uwagę gdzieś indziej, co wrogie wojska skrzętnie wykorzystywały. W kilku rozgrywkach udało mi się wygrać zaledwie raz, za to porażek poniosłem całe grono i to na wszystkie dostępne sposoby. Wiedeń został więc zdobyty przez Rosjan, Rumunów, a nawet Włochów. Rzekomo najbardziej lojalni Węgrzy nieraz ostatecznie przyczynili się do rozpadu państwa. Losowość jest wszechobecna i jeżeli ktoś czuje, że kości tak zwyczajnie go nie lubią, to powinien zdecydowanie w trakcie gry popijać jakieś ziółka na uspokojenie, bo na pewno będzie irytująco. Ja lubię takie gry, lubię mieć poczucie, że jeżeli wygrałem to było to zwycięstwo naprawdę wydarte z trudem. Jeżeli wygrana przyszłaby zbyt łatwo, to miałbym podejrzenia, że gra zwyczajnie nie działa. Bardzo krótki czas gry powoduje, że po porażce możemy i chcemy przystąpić do rewanżu. W grze autorowi udało się wpleść wszystkie ważne wydarzenia historyczne, które miały faktyczny wpływ na sytuację Austro-Węgier w czasie wojny. Pod tym względem nie można mu niczego zarzucić. Dla historycznych purystów istnieje nawet wariant rozgrywania kart po kolei począwszy od numeru 1, a kończąc na numerze 50, dzięki czemu mamy zachowaną pełną chronologię zdarzeń. I choć wariant taki może wydawać się łatwiejszy, bo przecież można się przygotować na poszczególne wydarzenia, to należy pamiętać, że wszechobecne kości potrafią skutecznie zniweczyć wszystkie plany. Mam tylko wrażenie, że rodzajów akcji gracza jest za mało. Możemy spotkać się z sytuacją, że spośród czterech dostępnych akcji mamy rzeczywisty wybór spośród dwóch, a nawet wyboru nie mamy. Taka sytuacja może wydarzyć się np. jeżeli front karpacki oblega Przemyśl, nie możemy wykonywać żadnych ofensyw i dysponujemy tylko 1 punktem akcji… w rezultacie jedyne co możemy zrobić, to próba poprawy lojalności. Być może można to uzasadniać ograniczoną możliwością decydowania w sytuacji kryzysowej, ale i tak tych akcji powinno być więcej (imć Martin Wallace potrafi zaproponować nawet 30 akcji i tyleż wyjątków w zasadach swoich produkcji :)). Miłym akcentem w grze jest pojawienie się twierdzy w Przemyślu czy zwrócenie uwagi na doniosłość wydarzenia jakim było zdobycie przez Niemców Łodzi, co związało ręce Rosjanom. Z drugiej strony mam wrażenie, że autor niepotrzebnie pomieszał poziomy dowodzenia w grze. Otóż z jednej strony mamy skalę strategiczną z wojną rozgrywaną na bardzo wysokim poziomie ogólności, z drugiej zaś jedną z czterech dostępnych akcji jest odbudowa konkretnego fortu (twierdzy w Przemyślu). Chyba byłoby lepiej gdybyśmy przez całą rozgrywkę pozostawali na poziomie strategiczno-politycznym bez wdawania się w jakieś mikrozarządzanie. Autor zawarł w instrukcji kilka dodatkowych opcjonalnych zasad, które pozwalają graczom regulować trudność gry. Jak dotąd korzystałem jedynie z wariantu historycznego uznając, że gra chwilowo stanowi już i tak wystarczające wyzwanie by nie musieć go jeszcze utrudniać. Tytuł bardzo przypadł mi do gustu, krótki czas gry, proste zasady, emocje i niełatwe zwycięstwo sprawiają, że będę jeszcze długo patrzył na to przychylnym okiem.

IMG_1866

Jako ciekawostkę dodam, że Hapsburg Eclipse ma swoją bliźniaczą, starszą nieco grę Ottoman Sunset, która pozwala na przeżycie podobnych perypetii w czasie pierwszej wojny światowej, ale tym razem w roli przywódcy Imperium Osmańskiego. Obie gry można połączyć i grać w trybie kooperacyjnym z drugim graczem.

  • czas gry: 30 minut
  • liczba graczy: 1
  • wiek graczy: 13+

IMG_1872

  • Ja chyba jednak pozostanę przy CoH: Solo… oh, wait…

    • Grzegorz Bernat

      Już niedługo, już niedługo. Za to CoH: Guadalcanal chyba najwcześniej w 2042, będzie w sam raz na setną rocznicę ;-)