Monthly Archives: Marzec 2016

Puerto Rico – stara gra, a może

puerto_20160327_IMG_0499

Nie jestem zbieraczem. Dokładniej mówiąc – już nie jestem. Moja kolekcja gier przestała się rozrastać w sposób niekontrolowany, a hobby nie wygląda już jak walka z hydrą (broń Boże nie mam tu na myśli żony, która na moje szczęście wykazuje się dużą cierpliwością i zrozumieniem). W miejsce jednego tytułu na półce nie wyrastają trzy nowe. Staram się nad tym w miarę panować, przez co gry przychodzą i odchodzą, a bilans wychodzi mniej lub więcej na zero. Rotacja w kolekcji jest spora, ale równocześnie można w niej wyróżnić pewną część (raczej niewielką), która nie zmienia się od lat. Do takich tytułów należy leciwe już, ale wciąż jare Puerto Rico.

mały Jerseycon – 19.03.2016

Małe co nieco

Kolejny weekend dopisał. Pogoda była wyśmienita, i choć, gdy piszę te słowa aura zrobiła się nieco bardziej mroźna i zimopodobna, to jednak sobota przywitała piękną wiosną. Święta Wielkanocne już za pasem i pewnie niedługo wszystko zacznie się zielenić. W zasadzie każda pora roku czy pogoda jest odpowiednia, by grać w planszówki, chyba, że akurat w planach jest granie w szczerym polu pod otwartym niebem. Wtedy rzecz jasna zawsze istnieje ta nuta niepewności, czy aby niebo nie spadnie na głowę. 

IKI – czekam na błysk

IKIPlatformy przeznaczone do zbiorowego finansowania ciekawych pomysłów z całego świata na stałe wpisały się w krajobraz planszówkowy. Czy taka forma wydawania gier planszowych jest słuszna? Nie wiem, jest to na pewno kwestia do rozważenia. O obecności na takich platformach wydawnictw, które miały ugruntowaną pozycję i bogate portfolio już w czasach, kiedy nikt nie słyszał o Kickstarterze nawet nie chcę pisać. Według mnie finansowanie zbiorowe zdecydowanie częściej powinno być używane przez cywilów, którzy wpadli na genialny pomysł i chcieliby wcielić go w życie, niż jako model finansowy wydawnictwa.  Niech to będą miejsca dla kreatywnych ludzi, którzy bez wsparcia osób trzecich nie są w stanie zrealizować niejednokrotnie bardzo ciekawych projektów. Zapewne bez tej możliwości wiele dobrych gier ujrzałoby światło dzienne tylko w krótkich momentach, gdy ich twórca sięga do szuflady po nożyczki. Z drugiej strony, komfort finansowy twórcy, który przecież ryzykuje znacznie mniej, niż gdyby próbował sam pokryć koszty wypuszczenia tytułu, może doprowadzić do sytuacji, w której szczęśliwie dofinansowanie otrzyma produkt niepełny, bądź zupełnie przeciętny. W tym wypadku dostrzegam wielką siłę wydawców wypuszczających na świat produkty własnym sumptem. Jestem szczerze przekonany, że wydawca podejmujący niemałe przecież ryzyko przykłada się lepiej do dopracowania i przetestowania gry, niż ma to miejsce w wypadku zbiórki społecznościowej. Gra IKI, w którą miałem okazję zagrać jest tytułem, który pojawił się właśnie na Kickstarterze i stąd taki, a nie inny wstęp, po którym zapewne każdy, mniej lub bardziej wprawny Czytelnik, domyśla się z łatwością, że coś jest nie do końca tak, jak być mogło.