psgp.pl

prawdziwa strona gier planszowych

Sesje

Styczeń – Hands in the Sea

Na początku były plany. Plany mają to do siebie, że zwykle są ambitne, a ich realizacja nie zawsze idzie po myśli. Co się jednak uda będę opisywał w formie raportów z rogrywki – staram się podczas gry notować jak najwięcej informacji, może wyjdą z tego jakieś ciekawe wnioski i obserwacje.

Rok postanowiłem rozpocząć na spokojnie – od czegoś, co dobrze znam, czyli Hands in the Sea. Tradycyjnie dla siebie poprowadziłem Kartaginę, a Mateusz Rzym.

264-263 BC

Kartagina błyskawicznie zajęła kluczowe Agrigentum i rozwinęła Lilybaeum, co dało jednocześnie przyrost punktów i skarbca na koniec tury. Rzym skupił się na koncetracji sił do ataku na Syrakuzy – dobrana strategia głębokiej rezerwy i wrzucony do niej Legion, rozwój floty i zbieranie denarów w każdym możliwym zakątku cesarstwa miały przygotować grunt do sprawnego zajęcia ważnego przyczółka.

262-261 BC

Rzym rozpoczął turę oblężeniem Syrakuz i inwestycją w fortyfikacje. Miasto padło pod koniec roku, a legioniści zdążyli jeszcze zająć Tyndaris na Sycylii oraz Alerię na Korsyce, co miało później okazać się jednym z kluczowych posunięć. Kartagińczycy skupili się na rozwoju miast (Panormus, Agrigentum) i udanym wypadzie floty do splądrowania Messany.

260-259 BC

Kartagina kontynuowała swoją taktykę szybkiego rozwoju (Hippo Acra) i uprzykrzania życia rywalowi – mieszkańcom Messany tym razem udało się obronić przed inwazją floty, ale w Thermae nie mogli się już pochwalić podobnym sukcesem, chociaż chwilę wcześniej odparli najazd Iberyjskiej kawalerii.

Tymczasem Rzym kontynuował zbieranie sił do mocnych uderzeń. Ufortyfikowano Syrakuzy i wysłano poborców podatkowych, by wzmocnić finansowanie potrzeb wojennych.

258-257 BC

Rok rozpoczął się rebelią w Lilybaeum. Jakby Kartagina miała mało problemów, to Rzym zaatakował Olbię i po krótkiej walce legioniści przejęli miasto. Na krótko, bo najazd kawalerzystów pozwolił najpierw przegonić niedawnych napastników, a po chwili zająć „niczyją” Olbię.

Na Sycylii wzniesiono fortyfikacje wokół Agrigentum, a Rzym połknął kolejny kawałek wyspy – Camarinę oraz Ennę.

256-255 BC

Pomimo niszczycielskich fal na morzu, Rzymianie rozpoczęli rok z wysokim morale i ruszyli na mury Agrigentum. By się ratować, Kartagina zmuszona była w trybie awaryjnym ściągnąć świeże posiłki. Oblężenie trwało cały rok, by ostatecznie zakończyć się chwilowym rozejmem.

Co ważniejsze – punktacja zaczynała przechylać się niebezpiecznie mocno na Rzymską stronę – wynik 31:17 przy aktualnej sytuacji na mapie oznaczał spore problemy dla Kartagińczyków.

254-253 BC

Rzym nie zwalniał tempa. Fortyfikacje w Tyndaris pozwoliły spać spokojnie przed ewentualnymi najazdami, które jednak pozbawiły Rzym Heracleę niemal od razu, po postawieniu w nim rzymskich sandałów. Stabilizacja na Sycylii pozwoliła skupić się na Sardynii i po raz kolejny zaatakować Olbię, na którą rzucili się niemal wszyscy rzymscy legioniści. Kartagina próbowała odgryzać się rajdami i plądrowaniem, ale na ogół wyglądało to marnie.

252-251 BC

Skuteczne trzykrotne splądrowanie Thermea (-1 i -2 punkty zwycięstwa dla Rzymu) nie zmieniło obrazu nędzy i rozpaczy. Kartagina musiała uznać wyższość w Olbii i rozpocząć obronę Panormus.

250-249 BC

Oblężenie Panormus okazało się krótkie i skuteczne. Kartagina próbowała jeszcze powetować nadchodzące straty skutecznymi rajdami i łupieżczymi wypadami, ale był to już tylko łąbędzi śpiew. Wykorzystanie ostatniego miasta do zasiedlenia przejętego Panormus pozwoliło Rzymianom zakończyć rozgrywkę.

Po ok. 2,5 godzinach Rzymianie osiągnęli zdecydowane zwycięstwo na punkty 64 do 32.

Krótka (nie)fachowa analiza

Mój plan miał być prosty – szybko zająć Agrigentum, rozwinąć miasta, na koniec przejąć szturmem Sardynię i Korsykę i zakończyć rozgrywkę przez „town rush” – możliwie najszybsze rozwinięcie 6 miast. W międzyczasie uprzykrzać Rzymianom życie rajdami i/lub plądrowaniem i wyrzucać „zbędne” karty miast. Bardziej niż egzekucja, zawiódł brak planu B. Po tym jak Rzymianie postanowili przejąć inicjatywę i zajęli Alerię oraz postawili zasieki przeciw kawalerii, ten plan nie miał już szans powodzenia. Rzymianin okazał się też bardziej cierpliwy w budowaniu przewagi, ale co ważniejsze, szybko wypracował większy zysk w punktach co turę i pilnował, by tego nie stracić.

Wyszło więc nieco historycznie – Kartagina zdecydowanie przeliczyła się w swoich planach i z podkulonym ogonem musiała wrócić do domu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ