Kategoria: Felietony

Nasze oczekiwania w 2019

Kilka dni temu stworzyliśmy wpis podsumowujący rok 2018, pora w takim razie przedstawić tytuły, wobec których żywimy pewne oczekiwania w roku 2019. Nie wszystkie wymienione tytuły będą nowościami, które dopiero się pojawią, niektórzy mają całkiem mocne oczekiwania względem tytułów, które na rynku są już jakiś czas. Zaczynajmy.

Redakcyjne podsumowanie 2018

Hu hu ha! Zima nie przyszła, więc tym razem nie zdołała zaskoczyć nikogo. Temperatury jednak spadły na tyle, by przypomnieć, że wkrótce pożegnamy rok 2018 i jak w każdej końcówce każdego roku warto zrobić krótki rachunek sumienia i podsumować minione dwanaście miesięcy. Pisząca część redakcji (nie mylić z piśmienną) postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami z ostatniego czasu i przedstawić po trzy najlepsze gry, które udało się poznać w ciągu tego roku. Jak zawsze przy ograniczonej liczbie lokat, pojawił się szereg rozterek. Część naprawdę wspaniałych tytułów musiała ustąpić innym, które z jakiegoś powodu zasłużyły sobie bardziej na bycie wyróżnionymi. Niestety tak już jest, że nawet wybór najlepszej trójki spośród czterech bywa szalenie trudny. Zapraszam do poznania naszych typów.

Cho na solo

Z racji tego, że luty to miesiąc samotności, postanowiłem powrócić z tematem gier solo. Grzesiek zdążył już opisać dlaczego taką wersję rozgrywki lubi, coś tam nawet zrecenzował, a ja od dłuższego czasu szukam swojego jednorożca. Próbowałem z Conflict of Heroes, które zresztą spełniło wszystkie moje wymagania do samotnej rozgrywki, jednak roszady na półkach tego tytułu nie oszczędziły. Obecnie w swoich zbiorach mam cztery tytuły pozwalające na samodzielną rozgrywkę i w najbliższym miesiącu spróbuję je po kolei ograć i opisać. Może taka publiczna deklaracja podziała jak pejcz naczelnego.

Zanim zaczniemy delektować się przysłowiową truskawką na torcie, małe wprowadzenie – skąd w ogóle pomysł samotnego grania?

Planszowe cele 2018

PSGP dwa dni temu obchodziło swoje trzecie urodziny. Hip hip! Z okazji Nowego Roku chciałbym życzyć wszystkim Czytelnikom – a więc mamie, Jankowi i Jackowi… (to żart, moja mama nie wie o istnieniu tego bloga) – wszelkiego dobrodziejstwa jakie sobie wymarzą. Nie mogę powiedzieć żebyśmy byli jakoś specjalnie prężnym serwisem, bliżej nam raczej do oposów w stanie zagrożenia niż gepardów w pogoni, ale próbujemy, staramy się i jakiś dorobek mamy. Jako, że nastał czas noworocznych postanowień i ja postanowiłem coś postanowić. Już kiedyś miewałem plany, w roku 2014 miałem zamiar rozegrać 100 partii – skończyło się chyba na 31. W roku 2015 rozpocząłem prowadzenie bloga – rezultat widać gołym okiem (no próbujemy, no). W 2016 Jacek zachęcił mnie do stworzenia listy 10×10 solo (czyli co najmniej 10 samotnych rozgrywek w każdy z 10 wybranych tytułów). Wybrałem dzielnie 10 gier, później zmieniłem kilka z nich (to nazwałem urealnieniem), a ostateczny wynik mojego 10×10 solo wyniósł… 2. W 2017 porzuciłem wszelkie postanowienia i muszę przyznać, że wyszło idealnie. Niemniej 2017 jest już rokiem starym, a ja mam jeszcze co nieco do udowodnienia. Rok 2018 będzie stał pod znakiem gier wojennych!

wrzesień 2017

I znów nastał ten czas, kiedy warto udowodnić, że blog, wydawałoby się równie żywy jak ptak dodo, kryje w sobie jeszcze wątłą iskierkę przetrwania. Ostatnimi czasy mieliśmy problem z regularnym pisaniem, ale podobnie jak w poprzednim sezonie, tak i teraz nadchodzący koniec roku, długie, znacznie chłodniejsze wieczory wzmagają potrzebę uporządkowania myśli, podzielenia się nimi ze światem, a nade wszystko wzbudzają jakieś poczucie winy z powodu kolejnych zaniedbanych spraw. Choć pisać nie ma kiedy, to jednak zdarza mi się grać, w dodatku dosyć często jak na to, do czego zdążyłem się przyzwyczaić. W dalszym ciągu są to głównie rozgrywki solo, ale coraz częściej i to w sposób bardzo udany do zmagań przy planszy zasiada ze mną siedmiolatek. Dzisiejszy wpis będzie krótkim podsumowaniem planszowego miesiąca. Nie łudźmy się – na długie recenzje czasu nie ma.