Planszowe cele 2018

PSGP dwa dni temu obchodziło swoje trzecie urodziny. Hip hip! Z okazji Nowego Roku chciałbym życzyć wszystkim Czytelnikom – a więc mamie, Jankowi i Jackowi… (to żart, moja mama nie wie o istnieniu tego bloga) – wszelkiego dobrodziejstwa jakie sobie wymarzą. Nie mogę powiedzieć żebyśmy byli jakoś specjalnie prężnym serwisem, bliżej nam raczej do oposów w stanie zagrożenia niż gepardów w pogoni, ale próbujemy, staramy się i jakiś dorobek mamy. Jako, że nastał czas noworocznych postanowień i ja postanowiłem coś postanowić. Już kiedyś miewałem plany, w roku 2014 miałem zamiar rozegrać 100 partii – skończyło się chyba na 31. W roku 2015 rozpocząłem prowadzenie bloga – rezultat widać gołym okiem (no próbujemy, no). W 2016 Jacek zachęcił mnie do stworzenia listy 10×10 solo (czyli co najmniej 10 samotnych rozgrywek w każdy z 10 wybranych tytułów). Wybrałem dzielnie 10 gier, później zmieniłem kilka z nich (to nazwałem urealnieniem), a ostateczny wynik mojego 10×10 solo wyniósł… 2. W 2017 porzuciłem wszelkie postanowienia i muszę przyznać, że wyszło idealnie. Niemniej 2017 jest już rokiem starym, a ja mam jeszcze co nieco do udowodnienia. Rok 2018 będzie stał pod znakiem gier wojennych!

1. Seria COIN

O istnieniu tej serii gier ze stajni GMT dowiedziałem się stosunkowo późno, bo dopiero w 2014 roku, kiedy wyjść miał czwarty z kolei tytuł – Fire in the Lake. On też przykuł moją uwagę ciekawym tematem (wojna wietnamska) i naprawdę cudowną jakością wykonania, po prostu uwielbiam utwardzone mapy i drewno ;-) Niestety Fire in the Lake nie był najlepszym wyborem na początek, gra przytłoczyła mnie instrukcją i zaległa na osławionej „półce wstydu”. W tym roku postanawiam jednak, że zagram w co najmniej jeden tytuł spod szyldu COIN – obojętnie jaki, po prostu zagram i już.

2. RAF: Battle of Britain 1940

Tytuł z 46. miejsca rankingu gier wojennych wg BGG. Bardzo ciekawa tematyka, w dodatku z możliwością grania samotnego po dowolnej stronie konfliktu. Dotychczasową wymówką była oczywiście instrukcja, ale również brak pleksi, przez co papierowa mapa nie chciała leżeć płasko. Wymówki się skończyły, w dodatku szkoda by było całego wysiłku jaki poszedł w zaokrąglenie narożników we wszystkich 176 żetonach (co daje 704 cięcia)

3. Picket Duty: Kamikaze Attacks against U.S. Destroyers – Okinawa, 1945

4. B-29 Superfortress

Ja oczywiście nie ulegam presji otoczenia. Picket Duty kupiłem, bo znajomy (Arek) powiedział, że to musi być fajne. B-29 przyniósł mi Jacek mówiąc, że będę miał do kompletu, bo wydawca ten sam. Ja widzę, że to MUSI być fajne i MUSI być zagrane!

5. Conflict of Heroes: Awakening the Bear

W CoH miałem już okazję zagrać i bardzo ten tytuł przypadł mi do gustu. Powodem, dla którego znalazł się na liście jest chęć wyjścia poza scenariusze wprowadzające. Chcę wreszcie zagrać z wykorzystaniem pełnego potencjału (no i mam dodatek z ogromnymi czołgami!). Świetne wydanie i proste zasady – czego chcieć więcej? Współgraczy…

6. Heroes of Normandie

Początkowo do tytułu zniechęcał mnie komiksowy styl graficzny – w końcu wojna to nic śmiesznego i nie potrzeba jej trywializować. Później poczytałem trochę bardziej i okazuje się, że w pudełku jest całkiem poważna gra. Zatem poważnie rozważam zapoznanie się.

7. Fields of Despair: France 1914-1918

Kolejny tytuł, w który już miałem okazję zagrać i który ma okazję być tym ulubionym. Niewielki problem polega na tym, że grałem w to blisko 3 miesiące temu i tylko raz, zatem kolejne podejście nie będzie zwykłym odświeżeniem instrukcji, a ponowną walką. Bylebym nie utknął w okopach na cały rok.

Powyższa wspaniała siódemka zostanie przyswojona i zagrana w roku 2018. Naprawdę szczerze ucieszę się nawet, gdy każdy z tytułów trafi na stół choćby raz.

Najlepszego!

One Pingback/Trackback