Kategoria: Recenzje

John Company – solo challenge

Według Wikipedii najbogatszą korporacją świata jest Walmart – rok założenia 1969. Na piątym miejscu znajdziemy Toyotę – rocznik 1937. Większość firm na liście to jednak młodzieniaszki, 20- i 30-latkowie. Przy Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej wszystkie te firmy przeżywają ledwie wiek niemowlęcy – oficjalnie 258 lat od założenia (1600) do rozwiązania (1858). Własna armia, możliwość wypowiedzenia wojny, monopol na handel w Indiach i istotny wpływ na politykę korony brytyjskiej. Chyba nawet Google nie ma takich wpływów.

Imperium Punjab

John Company to tytuł, który stara się oddać specyfikę Kompanii. Znajdziemy tu walkę o pieniądze i o kolejne szczeble w hierarchii. Protoplaści korposzczurów z jednej strony walczą między sobą, ale jeśli przesadzą, to pociągną siebie i Kompanię na dno. Mamy też zmagania w Indiach, targanych wewnętrznym chaosem – podbojów, niepewnej gospodarki i ciągłych buntów. Do gry można zaprosić aż 6-ciu graczy – każdy reprezentuje jedną z rodzin próbujących poprzez pracę dla Kompanii powiększyć domowy skarbiec, zyskać wpływy i pozajmować prestiżowe stanowiska. Wśród scenariuszy znajdziemy też opcję dla samotników – odkładamy wewnętrzną rywalizację na bok i zarządzamy całą Kompanią starając się „jedynie” podbić Indie.

Picket Duty: Kamikaze Attacks against U.S. Destroyers – Okinawa, 1945

W 1945 roku upadek Cesarstwa Japońskiego był już przesądzony, taktyka żabich skoków zaproponowana przez MacArthura okazała się skuteczna, a Amerykanie przejmowali kolejne archipelagi na Pacyfiku przybliżając się do Wysp Japońskich. Ostatnimi przyczółkami na drodze do celu były Iwo Jima i Okinawa. Nie oznacza to, że Amerykanie mieli już z górki – wręcz przeciwnie – im bliżej wysp macierzystych, tym japoński opór był bardziej stanowczy i ciężkie walki rozgrywały się o każdy bunkier, każdą jaskinię czy jamę. Po zakończeniu krwawych bitew o ostatnie potrzebne bazy wypadowe pojawiła się niepokojąca myśl. Mianowicie dowództwo amerykańskie uznało, że skoro zdobycie dwóch stosunkowo niewielkich wysp doprowadziło do śmierci tysięcy żołnierzy, to atakowanie Wysp Japońskich zbierze żniwo wręcz niewyobrażalne. Myśl ta doprowadziła w krótkim czasie do wzmożonych nalotów dywanowych, a ostatecznie do użycia broni atomowej.

7 Cudów Świata

Nie ma wielu gier, do których wracałbym równie chętnie, jak do A Few Acres of Snow. W przeciągu minionych 7 lat od wydania, niczym targana morskimi falami bezbronna łupina orzecha tytuł ten przybliżał się do mnie, to znów oddalał, popadając niemal w zapomnienie. Zawsze jednak myśl o nim nieśmiało tliła się gdzieś z tyłu głowy i co pewien czas powracała, rozpalając pragnienie powtórnego sięgnięcia. Do dziś jest to gra, w którą – obok Brassa – zagrałem najwięcej razy, i którą mimo upływu czasu bardzo cenię.

A Few Acres of Snow

Nie ma wielu gier, do których wracałbym równie chętnie, jak do A Few Acres of Snow. W przeciągu minionych 7 lat od wydania, niczym targana morskimi falami bezbronna łupina orzecha tytuł ten przybliżał się do mnie, to znów oddalał, popadając niemal w zapomnienie. Zawsze jednak myśl o nim nieśmiało tliła się gdzieś z tyłu głowy i co pewien czas powracała, rozpalając pragnienie powtórnego sięgnięcia. Do dziś jest to gra, w którą – obok Brassa – zagrałem najwięcej razy, i którą mimo upływu czasu bardzo cenię.

Capital – pattern city building

 

W roku 1999 studio Maxis zaprojektowało grę komputerową Sim City 3000, którą pokochałem od pierwszego kliknięcia. Spędzałem całe godziny wyznaczając kolejne dzielnice mieszkaniowe, handlowe, zapraszając brudne gałęzie przemysłu, które miały załatać dziurę budżetową powstałą wskutek budowy monumentalnych budynków na miarę własnego, burmistrzowskiego ego. W skrócie – wodociągi były zawsze przekombinowane, sieć transportowa nie działała jak powinna, mieszkańcy jak to mają w zwyczaju narzekali, klęski żywiołowe, pożary i przestępczość siały spustoszenie. Wszystko to brzmi jak idealny symulator życia miejskiego, którego godnego następcę próbuję od jakiegoś  już czasu znaleźć.