Felietony

Dodatki – urozmaicenie gry czy piekło kolekcjonera

dodatki_img_1535

Jesień to zdecydowanie najlepszy czas do wszelkiego rodzaju przemyśleń, pytań o życie, wszechświat i całą resztę. Jest to też czas gromadzenia zapasów, by nie zmarnieć na przednówku. Planszówkowicz zapasy gromadzi systematycznie, przez cały rok i zimy się nie boi. Zima zresztą jest tak samo dobrą porą gromadzenia, jeśli nawet nie lepszą, bo przecież okazji do otrzymania wszelkiego rodzaju dóbr jest niemało. Poza nowymi tytułami, które Planszówkowicz z mniejszym, bądź większym powodzeniem przyswoi (tu odsyłam do mych wcześniejszych przemyśleń o sytuacji, gdy powodzenie jest mniejsze), wymyślono jeszcze coś takiego, co nazwano DODATKIEM. Zrobiono to, zdaje się, by ostatecznie Planszówkowicza pognębić.

Kontrowersyjne tematy gier – czy można grać we wszystko?

Słomiany zapał pojawił się, rozgorzał jasnym, ciepłym płomieniem i jakby przygasł. Innymi słowy, wbrew wszelkim postanowieniom zeszło-noworocznym nie udało się utrzymać początkowego tempa. Nie rwijmy jednak szat, bo przeto nie od dziś wiadomo, że Gwardia umiera, ale się nie poddaje („Historia Gwardii Cesarskiej zakończyła się pod Waterloo, gdzie do końca walczył pułk grenadierów pieszych. Dowodzący starymi wiarusami generał Pierre Cambronne na angielską propozycję „Poddajcie się, waleczni Francuzi!” odpowiedział: La garde meurt, mais elle ne se rend pas. Prawdopodobnie odpowiedział jednak: Merde! (gówno!), a tę pierwszą wersję zmyśliła francuska prasa.”Gwardia Cesarska w Wikipedii). Sprawy życia codziennego często skutecznie odciągają mnie od hobby, tym samym bez grania nie ma o czym pisać. Niemniej ostatni weekend udało się spędzić w stylu geekowskim przy stole suto zastawionym tekturą.

Krótki poradnik dla Mistrzów Instrukcji

Najgorsze trzy etapy gry – czytanie instrukcji, tłumaczenie zasad i kurzenie się pudełka na półce. Z tym trzecim pomagają w telewizji śniadaniowej, z tym pierwszym w szkole podstawowej, tutaj zastanowimy się co zrobić z niecierpliwymi rywalami w zbliżającej się rozgrywce.

Dobry wstęp wymaga żartu, ewentualnie suchara, więc powiem, że zadanie mamy ułatwione, kiedy gramy w wariant solo. W ten gładki sposób przechodzimy do punktu pierwszego.

Noworocznych postanowień moc

Spojrzał ponad regałem, na którym piętrzyły się stosy tekturowych pudeł, a przez jego twarz przebiegł nerwowy grymas. Kalendarz, na którym zawiesił wzrok nieubłaganie wskazywał nadejście Nowego Roku. Jeszcze raz omiótł spojrzeniem regał poniżej. Kolekcja gier planszowych stojących karnie w równych rzędach rozrosła się w ostatnim roku niebotycznie… zresztą jak co roku. Może to jest ten czas, kiedy trzeba spróbować. Wstał z krzesła, podszedł do okna. Wzniósł rękę w górę, spojrzał w stronę zachmurzonego nieba, które mimo swych kalendarzowych powinności nie wyglądało na ani trochę zimowe. Wreszcie z pełnym zacięciem wypowiedział te słowa:

Na moc noworocznych postanowień. Słomiany zapale – PRZYBYWAJ!